Rodzina na starożytnym Wschodzie zbudowana była na modelu patriarchalnym. Biblia oddaje to nad wyraz dosadnie.

Autorami Biblii są, jak się powszechnie uważa, sami mężczyźni. Nawet teksty o kobietach są pisane z męskiej perspektywy. Bóg Biblii jest zdecydowanie płci męskiej.
Kobieta w rodzinie i społeczeństwie jest podporządkowana mężczyznom. Pewne teksty biblijne odzwierciedlają status żony jako własności męża, nie wyłączając Dekalogu: Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej (innej) rzeczy, która jego jest. Żona zwracała się do męża: ba’al (pan, właściciel) i była pozbawiona wielu praw przysługujących mężczyźnie.
Te patriarchalne uwarunkowania ciążą na obrazie biblijnych rodzin. Klan i rodzina izraelska skupiają się na mężczyznach, zwłaszcza na ojcu rodziny i synu pierworodnym. Mężczyzna był centrum rodziny, a żona jego partnerką w zapewnieniu kontynuacji rodu. Wychodząc za mąż była zobowiązana do pomnożenia rodu mężczyzny. To jego życie i jego imię miało być kontynuowane w potomkach, czemu służyć miała m.in. bigamia (dwużeństwo) w przypadku niepłodności pierwszej żony. Radość z narodzin syna była dużo większa niż z narodzin córki – m.in. ze względów rodowych i materialnych. Liczne tego przykłady znajdujemy w historii patriarchów i innych bohaterów Biblii.

W Piśmie świętym znajdziemy też wiele pięknych tekstów, które obalają obowiązujący model patriarchalny. Świeżości dostarczają poematy o stworzeniu człowieka, historie Debory, Judyty czy Estery, obraz oblubienicy z Pnp czy podejście Jezusa do kobiet. Tym niemniej, generalny obraz rodziny biblijnej oglądany z perspektywy współczesnego czytelnika, to obraz męskoscentralizowany i opresyjny wobec kobiety.
Trudno oczekiwać, że chrześcijanin będzie naśladował rodziny biblijne w akceptacji poligamii, preferowaniu jednego dziecka nad inne, poślubianiu wdowy po zmarłym bracie, aranżowaniu małżeństw czy przyznawaniu prawa do rozwodu tylko jednej ze stron. Teksty nowotestamentalne, które stawiają patriarchów jako wzór do naśladowania (Rz 4,1-25 czy Hbr 11,8-22) skupiają się na ich wierze, a nie na ich wątpliwych moralnie uczynkach czy praktykowanych przez nich modelach społecznych.
Po pierwsze, trzeba zauważyć różnicę, gdy Biblia opisuje rodziny izraelskie oraz gdy naucza o Bożym planie wobec rodziny. To są dwa różne obrazy. Np. stan faktyczny dopuszczał bigamię, wzięcie nałożnicy, rozwód, a nawet ofiarowanie dziecka na śmierć bóstwu czy innym ludziom. Natomiast prorocy i mędrcy Izraela potępiali i zwalczali takie praktyki. Warto to rozróżnienie zapamiętać, gdyż działa ono w każdej sytuacji, w której próbujemy wyciągać z Biblii wnioski moralne: Pismo Święte z jednej strony opisuje starożytne historie, które naznaczone są silnym piętnem kultury i czasu. Z drugiej strony naucza, jaka jest Boża perspektywa na dane wydarzenie czy instytucję, wychodząc niejednokrotnie poza uwarunkowania kultury i czasu. Na teksty biblijne trzeba patrzyć nie jak na czysto boski przekaz, ale jak na owoc współpracy łaski z naturą, gdzie czynnik ludzki zostawia niezatarte piętno.
Nie należy bronić niemoralnych czynów bohaterów Biblii. Jako przykład niech posłuży historia rodziny Lota, którego odwiedza w Sodomie dwóch gości (Rdz 19). Lot, aby ich ochronić przed mieszkańcami, którzy chcą przybyszy pohańbić współżyciem z nimi, woli oddać swoje dwie nastoletnie córki na zgwałcenie, a może i zabicie. Podobna historia z dramatycznym finałem opisana jest w Sdz 19. Owszem, w celu objaśnienia tych tekstów trzeba przytoczyć zwyczaj prostytucji gościnnej poświadczony na Wschodzie (oddawanie gościowi tego, co najlepsze, łącznie z żoną czy córką) oraz silnie zakorzenione wschodnie prawo gościnności, które nakazywało chronić gościa jak osobę najważniejszą. Ale nie należy bronić tych tekstów za wszelką cenę, np. porównując je do sceny ofiarowania Izaaka, gdzie Lot, drugi Abraham, szlachetnie oddał to, co miał najcenniejszego. Takie interpretacje, spotykane w prelekcjach i komentarzach biblijnych, budzą zrozumiały sprzeciw dzisiejszych czytelników, próbują bowiem usprawiedliwiać niemoralne czynów bohaterów Biblii ze względu na to, że… są bohaterami Biblii. Biblia opisuje człowieka takiego jakim jest: w najwspanialszych momentach, w których wznosi się na wyżyny człowieczeństwa, i w najmroczniejszych podłościach, do których jest zdolny. Pismo Święte ma niewiele modeli moralności, za to bardzo wiele luster ludzkiej tożsamości, w których możemy zobaczyć nasze słabostki i cnoty w nowym świetle.
Warto spojrzeć na każdy tekst od strony teologicznej – jaką prawdę o człowieku i o Bogu chce nam on przekazać – zanim zaczniemy wyciągać ewentualne wnioski moralne i życiowe. Często traktujemy Biblię, jak podręcznik savoir vivre’u, który spadł z nieba, a nie jako historię spotkań Boga i człowieka zrelacjonowaną przez tego drugiego. Biblia, rozumiana jako głos Boga, jest raczej świadectwem, jak człowiek ten głos zrozumiał i zapisał.
Choć Pismo Święte poświęca niewiele miejsca szczegółowym rozważaniom nt. rodziny, biblijne społeczeństwo jest zorientowane na rodzinę. Już początek rozważań o człowieku dokonuje się z perspektywy małżeńskiej i rodzinnej. Opisy stworzenia umieszczają człowieka w kontekście relacyjnym względem rodziny: stworzył ich mężczyzną i kobietą… nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam… opuści człowiek ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną… Także pierwsze z przykazań Dekalogu na temat relacji z bliźnimi to nakaz czci ojca i matki, podkreślający prymat rodziny w relacjach społecznych. W rodzinie będą przebiegać historie niemal wszystkich bohaterów Biblii (z wyjątkami takimi jak postać proroka Eliasza czy mędrca Koheleta). Wiele ksiąg opartych jest w całości na historii jednej konkretnej rodziny (Rt, Tb, Est, Hi, Pnp, 1-2 Mch). Gdybyśmy wycięli rodzinę z Biblii, bardzo niewiele by w niej zostało.
Biblijne rodziny mogą stanowić inspirację, ale z wyżej przywołanym zastrzeżeniem, że patriarchalny model rodziny nie jest normatywny dla dzisiejszego społeczeństwa. Problemem jest nie tylko dzielący nas dystans czasowy i kulturowy, ale fakt, że nowożytny Zachód i starożytny Wschód mają dwa różne sposoby definiowania pokrewieństwa i społecznej tożsamości. Biblijne terminy tłumaczone jako „rodzina” nie są ekwiwalentne (równoznaczne). Pojęcia bet ‘aw (hebr. dom ojca) czy oikos (gr. domostwo, dom, rodzina) nie są tożsame z modelem rodziny znanym czytelnikowi XXI wieku. Dla przykładu do biblijnej rodziny zaliczani byli słudzy, osoby zmarłe oraz dobra materialne, jak zwierzęta i rzeczy. Inne były też stosunki horyzontalne-poziome (tych, którzy mieszkają pod jednym dachem wobec tych, który łączą więzy krwi) oraz wertykalne-pionowe (tych, którzy zmarli i tych, którzy mają nadejść). Nie da się zatem prosto przełożyć nomadyczno-klanowego, grecko-miejskiego czy rzymsko-imperialnego modelu rodziny na współczesny wariant postmodernistyczny i zinformatyzowany.
Pismo Święte stanowi bezcenne źródło inspiracji w dyskusji nad współczesnymi wyzwaniami rodziny, ale trzeba być ostrożnym w aplikowaniu go dosłownie i wprost. Biblijnych inspiracji w dyskusji o rodzinie należy szukać na wyższych, bardziej abstrakcyjnych poziomach analizy familijnych struktur i zachowań oraz w normatywnym nauczaniu Nowego Testamentu.
Marcin Majewski
© 2026 Marcin Majewski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pierwsze zdanie Biblii ma zaledwie siedem słów. Mimo to zawiera ogromny ładunek teologicznych treści....
Pytanie o imię Boga jest kluczowym pytaniem. Stąd nic dziwnego, że rozwinęło się wiele tradycji poszukiwania imion...
Apostołowie reagują tak, jakby zupełnie nie słyszeli zapowiedzi Jezusa o Jego zmartwychwstaniu? Dlaczego?...
Dla nas to najbardziej chrześcijańska z modlitw. Tymczasem Ojcze nasz jest modlitwą na wskroś żydowską. Na ...
Ewangelie dzieciństwa u Mateusza i Łukasza różnią się co do wielu kwestii - jak to wyjaśnić?...
Obraz JHWH, jaki wyłania się z kart Biblii, różni się od definicji znanych z katechezy czy wykładów teologii....
W Tel Moca - 6 km od centrum Jerozolimy - archeolodzy odkryli świątynię. Co to nam mówi o kulcie w czasach króla Sa...
Rodzina na starożytnym Wschodzie zbudowana była na modelu patriarchalnym. Biblia oddaje to nad wyraz dosadnie....
Aby uzyskać dostęp:
Podaj swój adres e-mail
Wyraź zgodę na kontakt w ramach mojej listy mailingowej
Co zyskasz po zapisie?
Dostęp do niepublikowanych materiałów studyjnych
Informacje o nowych inicjatywach: spotkaniach, wykładach, wycieczkach tematycznych i projektach specjalnych
Starannie przygotowane treści wysyłane tylko wtedy, gdy mam coś naprawdę wartościowego do przekazania
Dbam o Twój komfort:
Zawsze możesz wypisać się z listy mailingowej jednym kliknięciem
Nie wysyłam spamu ani regularnych newsletterów, moje wiadomości są przemyślane i bardzo konkretne
Dołączając, jesteś w gronie osób, które jako pierwsze otrzymują dostęp do ekskluzywnych treści i newsów.
Luna Design says:
Świetny, artykuł. Dziękuję!
Aurelia says:
Bardzo ciekawe spostrzeżenie, czym innym jest nauczanie Boga o rodzinie a czym innym jest opis rodziny w życiu bohaterów biblijnych. To powinno dotrzeć do wielu nauczających o rodzinie i jej modelu, nie zawsze ojciec musi być tym “rządzącym” rodziną bo po prostu nie leży to w jego charakterze, czasem to kobieta przejmuje stery, ważne, że się uzupełniają i razem współdziałają i nikt nie powinien się w to mieszać i ingerować. Dziękuję za ten artykuł, podniósł mnie na duchu. Dzięki profesorowi odkrywam na nowo, w nowym świetle biblię i ta przygoda jest fascynująca ?
hetmanka says:
Podziwiam nie tylko merytoryczną zawartość (treść), ale także piękną polszczyznę i staranną redakcję. Filmy na youtube, jako łatwiejsze w odbiorze, będą popularniejsze, ale mam nadzieję, że teksty pana profesora także znajdą wielu czytelników. Powodzenia!
Marcin Majewski says:
Dziękuję i pozdrawiam!
Krystyna says:
Panie Profesorze, mam pytanie odnośnie świętej Rodziny. Z dzisiejszego punktu widzenia, jeśli małżonkowie nie współżyją ze sobą, to takie małżeństwo jest nieważne, niezależnie od tego, czy przed ślubem takie współżycie miało miejsce czy też nie. Zatem pytanie jest takie: czy małżeństwo Marii i Józefa jest ważne czy nie
W czym jest dla nas wzorem do naśladowania?
Inna sprawa to dzietność. Była ona ważna kiedyś i jest ważna obecnie. Jak to się ma do jednego syna?
Pytań byłoby wiele.
Dziękuję i pozdrawiam