Strona główna » O co chodzi w modlitwie „Ojcze nasz”

O co chodzi w modlitwie „Ojcze nasz”

Dla nas to najbardziej chrześcijańska z modlitw. Tymczasem Ojcze nasz jest modlitwą na wskroś żydowską. Na dodatek ma wydźwięk, który całkowicie umyka współczesnemu człowiekowi…

Umiemy ją na pamięć od dziecka. Traktujemy jako najbardziej chrześcijańską z modlitw. Tymczasem Ojcze nasz jest modlitwą na wskroś żydowską. Na dodatek ma wydźwięk, który całkowicie umyka współczesnemu człowiekowi: wołania o nadejście końca czasów i nastanie królestwa Bożego. Czy wiemy, o co się modlimy, wypowiadając jej słowa?

Modlitwa Ojcze nasz to oracja samego Jezusa. Według przekazu Ewangelii została podyktowana przez Pana – stąd zwana jest modlitwą Pańską. Tradycja chrześcijańska przekazała trzy (nie identyczne) wersje Ojcze nasz: dwie w Nowym Testamencie, a jedną w słynnym Didache. W Ewangelii Mateusza modlitwa jest dłuższa o ok. 1/3 niż u Łukasza. Być może każdy z ewangelistów przekazał taki tekst Ojcze nasz, jakim modlono się w jego wspólnocie. W Didache tekst jest najdłuższy – do wersji obecnej u Mateusza dodano jeszcze doksologię końcową: Bo Twoja jest potęga i chwała na wieki. Doksologię tę poświadczają również niektóre rękopisy Ewangelii Mateusza.

Eschatologiczny wydźwięk Ojcze nasz

Nie ma wątpliwości, że Jezus oraz apostoł Paweł oczekiwali rychłego nadejścia końca czasów – już za życia ich słuchaczy. Świadczą o tym choćby słowa: Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie (Mk 13,30 i par.). O zbliżającym się czasie eschatologicznym Jezus mówił: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim (Mt 16,28). Wtórował mu św. Paweł, przekonując: To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, (jesteśmy) pozostawieni na przyjście Pana (…) Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem (1 Tes 4,15.17); Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy zostaniemy przemienieni (1 Kor 15,51).

Usilne oczekiwanie na rychłe nadejście królestwa Bożego w sensie eschatologicznym – końca obecnego czasu, a początku czegoś zupełnie nowego – charakteryzowało cały ruch wczesnochrześcijański. A najsilniej zostało wyrażone w modlitwie Ojcze nasz. Ponieważ jednak chrześcijaństwo i świat trwają od tamtych czasów już dwa tysiące lat, całkowicie wyparliśmy ten istotny aspekt modlitwy Pańskiej. Praktycznie każde wezwanie tej modlitwy wyraża oczekiwanie czasów ostatecznych, sądu nad światem i nadejścia pełni królestwa Bożego. Każde ma silny wydźwięk eschatologiczny, który pominięto najpierw w przekładach, a potem w rozumieniu kolejnych wezwań.

O pierwszej prośbie „święć się imię Twoje” Gerhard Lohfink, niemiecki biblista, napisał: „Należy ją interpretować jako prośbę o zgromadzenie ludu Bożego czasów ostatecznych”. Dlaczego? Otóż nawiązuje ona do kilku proroctw Pierwszego Testamentu, gdzie mówi się, iż uświęcenie Bożego imienia zapowiada czasy eschatologiczne: Gdy Izrael ujrzy swe dzieci wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela (Iz 29,23); Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, i poznają ludy, że Ja jestem Pan – wyrocznia Pana – gdy okażę się Świętym względem was (Ez 36,23). W tym sensie „święć się imię Twoje” to wołanie o ostateczne, czyli eschatologiczne objawienie się Boga światu. Doskonałe, pełne uświęcenie Imienia Bożego dokona się w perspektywie eschatonu, o czym mówi Apokalipsa: Któż by się nie bał, o Panie, i Twego imienia nie uczcił? Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą (Ap 15,4).

Druga prośba „Przyjdź królestwo Twoje” nawiązuje do idei pełnego zakrólowania Boga i ma charakter ściśle eschatologiczny. Idea ta pojawia się w tym sensie nie tylko w Nowym Testamencie, ale i w Biblii Hebrajskiej oraz w Qumran. W ewangeliach zyskuje rangę kluczowego wezwania Jezusa: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1,14n). Nauka o bliskim już królestwie Bożym staje się głównym tematem przepowiadania Mistrza z Nazaretu. Jezus, jak wskazałem wyżej, był głęboko przekonany o zbliżającym się rozstrzygnięciu losów świata i nadchodzącym królestwie Boga: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 10,23).

W trzeciej prośbie „Bądź wola Twoja” nie wzywa się człowieka do realizacji Bożych planów, ale apeluje się o to do Boga. Jest to więc wezwanie o stan przerastający możliwości ludzi, apel o ostateczne urzeczywistnienie się Bożych planów wobec świata. Podobnie eschatologiczny ton wybrzmiewa w czwartej prośbie modlitwy Pańskiej „Chleba naszego…”. Kluczowe dla zrozumienia tego wezwania jest określenie chleba greckim ἐπιούσιος (epiusios, często tłumaczonym jako „powszedni”). Jest to nowotestamentalny hapax legomenon, wyraz pojawiający się tylko w tej modlitwie u Mateusza i Łukasza. Bibliści wysuwają dwie główne propozycje jego przekładu, wychodząc od źródłosłowu: 1) od czasownika ἐπεἶυαι „być ponad”  –  czyli „ponadnaturalny” lub „nadprzyrodzony”; 2) od czasownika ἐπιέυαι „następować, iść po”  – czyli „przeznaczony na następny dzień” lub „chleb na przyszłość”. Ciekawe jest to pierwsze rozwiązanie, nieobecne w polskich tłumaczeniach Ojcze nasz, a wskazujące nie na pokarm zwyczajny, ale eschatologiczny. Tak widzi to stara szacowna Wulgata, tłumacząc termin jako supersubstantialem, czyli ponadsubstancjalny. Także w drugim znaczeniu chleb, o który prosi orant, może być rozumiany jako chleb przyszłej eschatologicznej uczty. Mielibyśmy więc kolejny ślad takiej wymowy Jezusowej modlitwy.

Zdecydowanie najsilniejszy ton eschatologiczny mają ostatnie wezwania Ojcze nasz, ale o tym za chwilę.

Żydowskie korzenie Ojcze nasz

Drugi wątek, który również został całkowicie zapoznany w naszym rozumieniu modlitwy Pańskiej, dotyczy jej ściśle żydowskiego charakteru. Choć dotarła ona do nas w języku greckim, to ma wyraźne podłoże semickie, a jej korzenie są judaistyczne.

Już sama kompozycja jest zaczerpnięta z najlepszych wzorców modlitw biblijnych i żydowskich. Ojcze nasz składa się bowiem z inicjującego wezwania (inwokacji) oraz siedmiu próśb. Liczba siedem wskazuje na doskonałość, pełnię i związek z Bogiem. W Pierwszym Testamencie czytamy o siedmiu dniach stworzenia świata, o świętach pielgrzymkowych, z których każde trwało tyle dni, o świeczniku siedmioramiennym itd. Siedem wezwań modlitwy Pańskiej ma podkreślić kompleksowy, obejmujący wszelkie sprawy charakter próśb i wezwań w niej zawartych. 

Pierwsze trzy wezwania dotyczą spraw Bożych, a więc kierunku wertykalnego relacji między człowiekiem a Bogiem, zaś cztery kolejne spraw ziemskich w porządku horyzontalnym relacji międzyludzkich. Jest to zatem ten sam układ, który obserwujemy choćby w Dekalogu, gdzie pierwsze przykazania odnoszą nas do relacji z Bogiem, kolejne zaś do relacji z bliźnimi. Użyto też w tej modlitwie innych typowo semickich figur literackich, jak paralelizm czy homoioteleuton – identyczne zakończenia trzech pierwszych wezwań: Przyjdź królestwo Twoje, …Twoje, …Twoja. Jest to echo wielu modlitw żydowskich, przede wszystkim tej najsławniejszej, Szma Jisrael: Będziesz miłował… twego, …twojej, …twoich

Oprócz formy na wskroś żydowska jest treść Ojcze nasz. Pierwsze trzy wezwania do złudzenia przypominają starą aramejską modlitwę zwaną Kadisz (często mylnie określanej modlitwą za zmarłych). Jest to doksologia sławiąca Imię Boże i przyzywająca rychłego nadejścia królestwa Bożego. Stanowi do dziś składnik wszelkich żydowskich modlitw zbiorowych. Jej pierwsze wezwania brzmią następująco: Niech będzie wywyższone i uświęcone Jego wielkie Imię, w świecie, który sam stworzył według Swej woli. Niech nastanie Jego królestwo za waszego życia i za waszych dni. W stosunku do pierwszych wezwań Kadiszu, w Ojcze nasz życzenie drugie i trzecie zmienione są miejscami (przyjdź królestwo… bądź wola…), paralela jest jednak uderzająca. Podobieństwo dostrzegamy także w zestawieniu Ojcze nasz z niezwykle ważną żydowską modlitwą: Szmone esre czyli „Osiemnaście błogosławieństw”. W modlitwie tej, znanej już w czasach Jezusa, trzecie błogosławieństwo rozpoczyna się słowami: „Ty jesteś święty i święte jest imię Twoje”. Okazuje się więc, że Ojcze nasz nie wychodzi tu poza kanon klasycznej modlitwy żydowskiej. 

W pierwszym wezwaniu „niech będzie uświęcone imię Twoje” kryje się nie tylko biblijne przesłanie na temat imienia (wskazanie istoty, tajemnicy nazwanej rzeczy/osoby), ale i wielka biblijna teologia imienia Boga. W judaizmie imię Boga jest niewymawiane i zgodnie z hebrajską koncepcją imienia, wyraża obecność samego Boga. Prośba ta wiąże się też z przykazaniem Dekalogu o czci imienia Bożego. Z kolei wezwanie „bądź wola Twoja” ma swój pierwowzór nie tylko w Kadiszu, ale i w Pierwszej Księdze Machabejskiej: Jakakolwiek zaś będzie wola w niebie, tak niech się stanie! (1 Mch 3,60). Podobnie brzmi modlitwa rabbiego Eliezera (I w. po Chr.), zapisana w Tosefcie: Czyń Twoją wolę w niebie i daj spokój ducha tym, którzy boją się Ciebie na ziemi (Berachot 3,7).

„I odpuść nam nasze winy…”

Bardzo żydowsko brzmi też prośba „I odpuść nam nasze winy…”, zwłaszcza w wersji Mateuszowej. Choć w Pierwszym Testamencie często pojawia się motyw odpuszczania grzechów przez Boga (np. Iz 1,18) czy prośba o odpuszczenie grzechów (np. Ps 51), to bliższym tłem dla tego wezwania modlitwy Pańskiej wydaje się być instytucja Roku Jubileuszowego. Ewangelista Mateusz wybrał tu termin o semickim charakterze i wyraźnym związku z instytucją Roku Jubileuszowego: ὀφειλήματα (ofeilemata) czyli dosł. długi. Łukasz z kolei użył terminu ogólniejszego, moralnego, zapewne ze względu na adresatów ze świata greckiego: άμαρτίαι (amartiai), czyli dosł. grzechy. Rok Jubileuszowy był to szczególny rok, w którym wyrównywały się społeczne nierówności. Przypadał po siedmiu latach szabatowych, które obchodzono co siedem lat (7 x 7), a więc co 50 lat. Polegał, przynajmniej w założeniu, gdyż nie posiadamy potwierdzeń tej praktyki, na uwolnieniu niewolników za długi i zwolnieniu zajętego za długi pola (zob. Kpł 25,8-17). Żyd, który choć raz w życiu popadł w takie tarapaty, dobrze wiedział, czym jest odpuszczenie długów i oczekiwał na ten moment z utęsknieniem. To oczekiwanie odpuszczenia długów i win w judaizmie nabrało z czasem cech eschatologicznych. Według qumrańskiego tekstu 11QMelchizedek uwolnienie z długów dokona się na końcu czasów. W modlitwie Jezusa – która cała wydaje się supliką eschatologiczną – także chodzi o odpuszczenie przez Boga win u kresu czasów, na sądzie ostatecznym.

Wołanie do Boga o odpuszczenie win związane zostało w „Ojcze nasz” ze zwrotnym odpuszczeniem drugiemu człowiekowi. W tradycji żydowskiej znana była ta zależność – związek pomiędzy przebaczeniem otrzymanym od Boga a przebaczeniem udzielanym drugiemu. Syrach wzywa: Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy (Syr 28,2). Analizując wersję tej prośby obecną u Mateusza, przypomina się przypowieść o niemiłosiernym dłużniku (Mt 18,23-35), w której Jezus zobrazował ową zależność: ktoś, kto nie odpuścił mniejszych przewinień drugiemu, nie może liczyć, że jemu zostaną odpuszczone większe.

Bóg kusi do złego?

Wezwanie „i nie wódź nas na pokuszenie” wywołuje w ostatnich latach najwięcej dyskusji. Wzmogły się one, gdy papież Franciszek zaapelował o zmianę jego tłumaczenia w duchu teologii katolickiej – zgodnie z którą Bóg nikogo nie kusi i nie wystawia na pokusy (kusi szatan). W teologii judaizmu i w Biblii Hebrajskiej jak najbardziej jest do pomyślenia sytuacja, w której to Bóg kusi, to Bóg wystawia człowieka na próby. Dzieje się tak czy to w raju, czy na pustyni, czy w historii Hioba, czy w scenie, gdy Jhwh zażądał ofiary z Izaaka od Abrahama: Po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę (Rdz 22,1), co można też przetłumaczyć „Bóg kusił Abrahama” (hebr. נסה). 

Papież Franciszek zaproponował odejście od tradycyjnego zwrotu w modlitwie Pańskiej „nie wódź nas na pokuszenie” i zastąpienie go słowami, które do liturgii wprowadził Episkopat francuski: „Nie pozwól nam ulec pokusie”. Jest to propozycja ze wszech miar zasadna, choć tekst grecki mówi dosłownie o wprowadzaniu w pokusę/próbę. Kluczowy jest tu rzeczownik grecki πειρασμος (peirasmos). Może on oznaczać pokusę w ścisłym znaczeniu, a więc nakłanianie kogoś do złego czynu. Ale może oznaczać też próbę albo doświadczenie. Dla Żyda więc nasza katolicka drobiazgowa debata nad alternatywą „nie wódź nas na pokuszenie” versus „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”, byłaby niezrozumiała.

Ponieważ Jezus mówi tu o próbie w ogólności, bez żadnego ukonkretnienia, za to w liczbie pojedynczej, można ją traktować jako próbę par excelance, eschatologiczną pokusę, której świat zostanie poddany przez szatana. W prośbie nie chodziłoby zatem tylko o aktualne pokusy, ale przede wszystkim o „wielkie ostateczne kuszenie, które stoi już przed drzwiami, o odsłonięcie tajemnicy zła, o objawienie Antychrysta, o okropność spustoszenia, obecność szatana w miejsce Boga, o ostatnie prześladowanie i zwodzenie przez fałszywych proroków i fałszywych zbawicieli” (J. Jeremias). Według Apokalipsy w czasach ostatecznych pokusa „nadejdzie na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi” (Ap 3,10).

„Zbaw nas od Złego”

Ostatnie wezwanie Modlitwy Pańskiej „ale nas zbaw ode złego” jawi się jako „druga strona medalu” wezwania poprzedniego: prośba wyrażona negatywnie (nie wódź…) od razu uzupełniona jest tą wyrażoną pozytywnie (ale zbaw…), jako jej dopełnieniem. Podkreśla ona rzeczywistość mocy zła stojącej za pokusą i woła o uwolnienie od niej. Słowo πονηροῡ (poneru) można wyprowadzić zarówno od masculinum: „zły” (wtedy oznacza kogoś złego, człowieka lub szatana), jak i od neutrum: „zło” (wtedy oznacza coś złego, nieszczęście). W egzegezie dominuje to pierwsze ujęcie, jako lepiej poświadczone i bardziej pasujące do kontekstu modlitwy, jednak drugie także jest poświadczone w ewangeliach i starożytnych przekładach (por. Wulgata: a malo).

Przekład „od Złego” znów kieruje nas w stronę eschatologii. W judaizmie czasów Jezusa silne było przekonanie o pułapkach i pokusach, które szatan zastawia na człowieka, by zyskać nad nim władzę. Dlatego popularnością cieszyły się modlitwy apotropaiczne (chroniące przed działaniem Złego). Jednak największą trwogę wzbudzały przepowiednie o ostatecznym ataku szatana, który skieruje na ludzi wierzących (por. Ap 11,19). Ci, którzy oczekiwali rychłego końca czasów i modlili się o przyjście królestwa Bożego, błagali jednocześnie o wyzwolenie z mocy szatana i uchronienie od jego finalnego ataku na ludzkość. Klasycznym przykładem oprócz Apokalipsy jest apokryficzna Księga Jubileuszy, traktowana w Qumran jako Pismo święte, gdzie wierni proszą Boga o ocalenie przed szatanem (Jub 1,20; 10,3; 12,20; 19,28), co ma wyraźny odcień eschatologiczny. Podobnie brzmią słowa modlitwy rabbiego Chijja ben-Abby, zapisane w Talmudzie: Niech Miłosierny wybawi nas od kusiciela (Kidduszin 81a).

Zaskakująca inwokacja „Ojcze”

To, co zaskakuje w modlitwie Ojcze nasz, to inicjujące wezwanie „Ojcze!”. Mamy poświadczone bardzo wiele modlitw żydowskich ze starożytności, zarówno w Biblii, jak i w tradycji judaizmu, jednak rzadko się w nich pojawia wezwanie Boga jako Ojca (najsłynniejsza jest zapewne modlitwa Awinu malkenu „Ojcze nasz, Królu nasz”). Inwokacje modlitw hebrajskich obfitują w takie tytuły Boga jak „Król”, „Pan”, „Stwórca”, Sędzia”, „Miłosierny” czy „Najwyższy”. W Biblii hebrajskiej Bóg nigdzie nie jest wzywany w modlitwie jako „Ojciec”. Oczywiście obraz Boga jako Ojca nie jest obcy Pierwszemu Testamentowi, pojawia się w pięknych tekstach o ojcostwie Boga np. u Izajasza czy w psalmach. Tym niemniej w Ojcze nasz bezpośrednie zwrócenie się do Boga jako do „Taty” podkreśla bliskość i synostwo modlącego się oraz jego zaangażowanie emocjonalne. Zapewne w miejsce greckiego πατερ (pater), w ustach Jezusa pojawiło się tu aramejskie אבא abba (por. Mk 14,36) – słowo wyrażające serdeczne i pełne czci zwrócenie się do rodzica, bez względu na wiek, akceptowalnie więc tłumaczone czasem jako „Tato” czy „Tatusiu”. Owo „abba” nie występuje w tej formie w Pierwszym Testamencie, a u rabinów nigdy nie jest używane w stosunku do Boga.

Inwokacja „Ojcze” wyznacza nowy status uczniów i naśladowców Jezusa. Trudno zaprzeczyć, że w jej świetle Jezus uważał nie tylko siebie, ale i swoich uczniów za synów Bożych (poleca używać słowa, którym sam zwracał się do Boga). Kiedy w Biblii hebrajskiej pojawia określenie Boga jako Ojca, podkreśla ono szczególną relację pomiędzy Jhwh a narodem wybranym, a zwłaszcza między Jhwh a królem (Ps 2,7: Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem; 2 Sm 7,14: Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem). W interpretacji nowotestamentalnej zwracać się do Boga poufałym „abba” mogą wszyscy.

Pojawiające się tu pojęcie płci w odniesieniu do Boga jest utartym w patriarchalnym świecie wyrażeniem tradycyjnym i nie mówi niczego, czego nie można by wyrazić nazywając Boga „matką” lub „kochającym rodzicem”. Z kolei następujący zaimek „nasz” wprowadza do Ojcze nasz liczbę mnogą, czyniąc z niej modlitwę wspólnotową. Forma liczby mnogiej wskazuje – podobnie jak większość modlitw żydowskiego Siduru – na pierwszoplanowość modłów całej wspólnoty. Podważa też wszelkie podziały wewnątrzchrześcijańskie.

Lex orandi – lex credendi

Z jednej strony zatem modlitwa Ojcze nasz cała utkana jest z tradycyjnych dla judaizmu zwrotów, wezwań i tematów teologicznych, z drugiej zaś pojawiają się w niej elementy nowe i specyficzne dla nauczania Jezusa: użycie wokatywu Ojcze! czy skoncentrowanie na temacie królestwa Bożego i silne oczekiwanie rychłego nadejścia czasów eschatologicznych.

Modlitwa, którą Jezus zostawił swoim uczniom – zgodnie z zasadą lex orandi, lex credendi (jak się modlisz, tak wierzysz) – spełniała zadanie podsycenia nadziei na rychłą realizację obietnicy nastania Bożego królestwa. Czy dziś także ożywia w ten sposób modlących się nią chrześcijan?

Wielcy rabini judaizmu już w starożytności nauczali nie tylko prawa czyli halachy, ale także relacji z Bogiem, w tym modlitwy. Jezus, jak każdy rabbi, tworząc wokół siebie wspólnotę uczniów, także chciał ich nauczyć modlitwy. Proponując uczniom orację Ojcze nasz przekazał wezwanie, aby Bóg Izraela przyspieszył realizację doniosłych rzeczy, które miały się objawić u zarania „wieku, który nadejdzie”.

Marcin Majewski

Nie wystarczy wiedzieć, trzeba rozumieć, dlaczego.
Arystoteles
Udostępnij artykuł
Komentarze
    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Biblista, hebraista i przewodnik po starożytności. Moim celem jest budowanie mostów między światem nauki a pasjonatami Biblii, odkrywając fascynujące konteksty i znaczenia kryjące się w starożytnych tekstach.
    Materiały edukacyjne
    Dołącz do grona pasjonatów dziedzictwa ludzkiej kultury. Zapisz się, by otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, nadchodzących webinarach i unikalnych materiałach dostępnych tylko dla subskrybentów.

    © 2026 Marcin Majewski. Wszelkie prawa zastrzeżone.

    Realizacja:
    Luna Design

    Odblokuj pełny dostęp do materiałów edukacyjnych

    Masz już konto?

    Jeśli nie masz, załóż darmowe konto:

    Aby uzyskać dostęp:

    • Podaj swój adres e-mail

    • Wyraź zgodę na kontakt w ramach mojej listy mailingowej

    Co zyskasz po zapisie?

    • Dostęp do niepublikowanych materiałów studyjnych

    • Informacje o nowych inicjatywach: spotkaniach, wykładach, wycieczkach tematycznych i projektach specjalnych

    • Starannie przygotowane treści wysyłane tylko wtedy, gdy mam coś naprawdę wartościowego do przekazania

    Dbam o Twój komfort:

    • Zawsze możesz wypisać się z listy mailingowej jednym kliknięciem

    • Nie wysyłam spamu ani regularnych newsletterów, moje wiadomości są przemyślane i bardzo konkretne

    Dołączając, jesteś w gronie osób, które jako pierwsze otrzymują dostęp do ekskluzywnych treści i newsów.

    Jak zainstalować na iOS:
    Kliknij przycisk "Udostępnij" ⎋
    Wybierz "Dodaj do ekranu"
    Potwierdź instalację